Recenzja książki Simona Becketta "Wołanie grobu"
Źródło okładki: http://www.wydawnictwoamber.pl/
Książka zaczyna się w przeszłości...
To właściwie dopiero teraz-w czwartej części dowiadujemy się o przeszłości doktora Huntera, mamy przywołaną całą historię, do której w poprzednich książkach było tak wiele nawiązań. Poznajemy bohatera jako znanego i cenionego antropologa sądowego, szczęśliwego męża i ojca, który w ramach swoich obowiązków zawodowych jedzie na wizję lokalną pomóc w odnalezieniu ciał ofiar seryjnego mordercy.
Sam Jeromy Monk chce pokazać miejsca, gdzie je pochował ale udaje mu się uciec. Pomimo usilnych prób cel nie zostaje osiągnięty, dwa ciała kobiet nadal nie zostają odnalezione i cała ekipa traktuje to jako osobistą porażkę. Niedługo po tych wydarzeniach David Hunter traci w wypadku swoją rodzinę, co przewraca jego życie do góry nogami.
8 lat później wraca sprawa sprzed lat, zabójca znowu jest na wolności, zaczynają ginąć kolejne osoby mające związek ze śledztwem... Czy uda się powstrzymać bezwzględnego mordercę? Czy duchy przeszłości nie przeszkodzą Davidowi skupić się na śledztwie?
Te i jeszcze wiele innych pytań można zadać, jednak polecam po prostu przeczytać książkę.
Ja z niecierpliwością czekam na kolejne "dzieła" Becketta.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Simon Beckett. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Simon Beckett. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 9 października 2012
poniedziałek, 8 października 2012
Cicho sza...
Recenzja książki Simona Becketta "Szepty zmarłych"
Źródło okładki: http://www.wydawnictwoamber.pl/
Ponownie sięgnęłam po Simona Becketta-kiedy coś zaczynam, lubię kończyć, a do końca serii z Davidem Hunterem zostały mi jeszcze dwie książki. Mam tylko nadzieję, że wkrótce autor napisze następną.
David, dla którego śmierć nie ma tajemnic, wraca tam, gdzie uczył się zawodu-do Ośrodka Badań Antropologicznych w Tennessee zwanego potocznie Trupią Farmą.
To miejsce przerażające i zarazem wyjątkowe, wszędzie leżą ludzkie ciała w różnych stadiach rozkładu. To właśnie tam Hunter po strasznym przeżyciach sprzed roku próbuje dojść ze sobą do ładu i wrócić do równowagi.
Na prośbę przyjaciela włącza się w dochodzenie w sprawie makabrycznego morderstwa nieopodal Trupiej Farmy. Początkowo czuje się co najmniej niekomfortowo, gdyż osoby biorące udział w śledztwie traktują go jak intruza. Jednak sprawa wydaje się bardzo interesująca. Zwłoki mężczyzny znalezionego w domku letniskowym są w zaawansowanym stadium rozkładu i nie odpowiadają określonemu czasowi zgonu. Odciski palców znalezione na miejscu zbrodni należą do mężczyzny, który zginął pół roku wcześniej. Pojawiają się kolejne niejasności i znaki zapytania...
Źródło okładki: http://www.wydawnictwoamber.pl/
Ponownie sięgnęłam po Simona Becketta-kiedy coś zaczynam, lubię kończyć, a do końca serii z Davidem Hunterem zostały mi jeszcze dwie książki. Mam tylko nadzieję, że wkrótce autor napisze następną.
David, dla którego śmierć nie ma tajemnic, wraca tam, gdzie uczył się zawodu-do Ośrodka Badań Antropologicznych w Tennessee zwanego potocznie Trupią Farmą.
To miejsce przerażające i zarazem wyjątkowe, wszędzie leżą ludzkie ciała w różnych stadiach rozkładu. To właśnie tam Hunter po strasznym przeżyciach sprzed roku próbuje dojść ze sobą do ładu i wrócić do równowagi.
Na prośbę przyjaciela włącza się w dochodzenie w sprawie makabrycznego morderstwa nieopodal Trupiej Farmy. Początkowo czuje się co najmniej niekomfortowo, gdyż osoby biorące udział w śledztwie traktują go jak intruza. Jednak sprawa wydaje się bardzo interesująca. Zwłoki mężczyzny znalezionego w domku letniskowym są w zaawansowanym stadium rozkładu i nie odpowiadają określonemu czasowi zgonu. Odciski palców znalezione na miejscu zbrodni należą do mężczyzny, który zginął pół roku wcześniej. Pojawiają się kolejne niejasności i znaki zapytania...
Po raz kolejny książka budzi wiele emocji: od zaskoczenia przez niedowierzanie, strach aż do zachwytu nad kunsztem literackim. Pobudza szare komórki i czytelnik bezwiednie próbuje zgadnąć kto jest winny. A to co lubię w kryminałach najbardziej to...ciarki na plecach. Miałam ich tutaj pod dostatkiem.
środa, 3 października 2012
Zagrasz w kości?
Recenzja książki Simona Becketta "Zapisane w kościach"
źródło okładki: http://www.wydawnictwoamber.pl/
Po zachwycie nad pierwszą książką Becketta od razu sięgnęłam po część drugą.
Ta również od pierwszej strony mnie nie zawiodła.
David Hunter jako znany antropolog zostaje poproszony o zbadanie ciała znalezionego w leśnej chacie nieznajomego mieszkańcom człowieka. Rusza na małą wysepkę Runa na Hybrydach żeby wyjaśnić powód śmierci, chociaż według policji wszystko wskazuje na samospalenie.
Sprawa wydaje się właściwie oczywista, jednak pozostałe z ciała dłonie i stopy wprowadzają u Davida nutkę niepewności i skłaniają do podjęcia dokładniejszych badań.
Książka nie byłaby dobrym kryminałem gdyby w wyniku jego działań nie rozsypał się worek z zabójstwami.
O ile w "Chemii śmierci" spotkaliśmy się z bardzo dokładnymi, i często drastycznymi opisami, tak w "Zapisane w kościach" musimy przygotować się na jeszcze więcej wrażeń.
Simon Beckett jest mistrzem portretu psychologicznego bohatera. Hunter jest normalnym facetem z krwi i kości, żadnym herosem, pracowitym ale też mającym chwile zmęczenia i strachu. Ceni swoją pracę, traktuje ją jak wyzwanie i zawsze stara się docierać do prawdy, co nie zmienia faktu, że wjeżdżając na zbyt długo tęskni do ukochanej i chce jak najszybciej wrócić do domu.
Opisy morderstw niejednokrotnie powodują, że włosy stają dęba, pomimo tego jednak czytamy kolejne strony czekając co będzie dalej.
To już druga świetna książka tego autora, nawet chyba lepsza od poprzedniej, aż się boję pomyśleć co będzie dalej...
źródło okładki: http://www.wydawnictwoamber.pl/
Po zachwycie nad pierwszą książką Becketta od razu sięgnęłam po część drugą.
Ta również od pierwszej strony mnie nie zawiodła.
David Hunter jako znany antropolog zostaje poproszony o zbadanie ciała znalezionego w leśnej chacie nieznajomego mieszkańcom człowieka. Rusza na małą wysepkę Runa na Hybrydach żeby wyjaśnić powód śmierci, chociaż według policji wszystko wskazuje na samospalenie.
Sprawa wydaje się właściwie oczywista, jednak pozostałe z ciała dłonie i stopy wprowadzają u Davida nutkę niepewności i skłaniają do podjęcia dokładniejszych badań.
Książka nie byłaby dobrym kryminałem gdyby w wyniku jego działań nie rozsypał się worek z zabójstwami.
O ile w "Chemii śmierci" spotkaliśmy się z bardzo dokładnymi, i często drastycznymi opisami, tak w "Zapisane w kościach" musimy przygotować się na jeszcze więcej wrażeń.
Simon Beckett jest mistrzem portretu psychologicznego bohatera. Hunter jest normalnym facetem z krwi i kości, żadnym herosem, pracowitym ale też mającym chwile zmęczenia i strachu. Ceni swoją pracę, traktuje ją jak wyzwanie i zawsze stara się docierać do prawdy, co nie zmienia faktu, że wjeżdżając na zbyt długo tęskni do ukochanej i chce jak najszybciej wrócić do domu.
Opisy morderstw niejednokrotnie powodują, że włosy stają dęba, pomimo tego jednak czytamy kolejne strony czekając co będzie dalej.
To już druga świetna książka tego autora, nawet chyba lepsza od poprzedniej, aż się boję pomyśleć co będzie dalej...
wtorek, 2 października 2012
Czujesz chemię?
Recenzja książki Simona Becketta "Chemia śmierci"
źródło okładki: www.wydawnictwoamber.pl
Książka Becketta wpadła mi w ręce przypadkowo, polecona przez panią w miejskiej bibliotece jako kryminał w najlepszym wydaniu. Zaczęłam ją po prostu czytać, nie szukając recenzji, informacji o autorze, zaufałam i od razu wiedziałam, że to była dobra decyzja.
Już pierwsze strony książki szokują, opis rozkładu ciała ludzkiego działa na wyobraźnię i czytelnik zaczyna się zastanawiać co będzie dalej. Mogłoby się wydawać, że to czytadło tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Jednak jeszcze bardziej niż strach, rodzi się ciekawość.
Poznajemy głównego bohatera, Davida Huntera, który uciekając od przeszłości zaszywa się w małej miejscowości Manham dostając posadę lekarza rodzinnego. Nikt nie zna jego przeszłości ani powodów, dla których przenosi się z dużego miasta do tej zabitej dechami dziury, nikt nie wie, że jest znanym i cenionym antropologiem sądowym, specjalistą od kości i procesu rozkładu ciała ludzkiego.
To właśnie w tym małym, zapomnianym przez Boga miasteczku zostaje dokonana straszna zbrodnia....
Książka wciąga od pierwszej strony, autor rewelacyjnie opisuje bohaterów, otoczenie i samo miasteczko, ja wręcz "widziałam" scenerię czytając książkę.
Wartka akcja, świetne opisy-również te drastyczne, duża plastyczność stylu.
I to, co chyba najważniejsze-elementy zaskoczenia.
I to, co chyba najważniejsze-elementy zaskoczenia.
Po przeczytaniu pierwszej części serii z Davidem Hunterem natychmiast miałam ochotę przeczytać następną.
Niestety druga część była niedostępna w mojej bibliotece, tym sposobem kupiłam tablet i odtąd czytam tylko e-booki.
Bo dla mnie książka to przede wszystkim treść, bohater, radość pochłaniania kolejnych stron, rozdziałów...
I nie muszę jej trzymać w ręce i czuć jej zapachu żeby się dobrze bawić.
piątek, 28 września 2012
O Simonie...czyli jak urzekł mnie pewien antropolog sądowy
żródło: Simon Beckett Facebook
Dla mnie - przypadkowe odkrycie w miejskiej bibliotece i od razu zachwyt.
To taki „mój” typ książek gdzie
autor przywiązuje się do bohatera, a wszystkie cztery powieści
Beckett'a to seria z Davidem Hunterem w roli głównej.
Hunter jest antropologiem sądowym,
specjalistą od kości, bezbłędnie podaje czas śmierci i przyczynę
zgonu, czytelnik można liznąć troszkę medycyny i antropologii
sądowej, przyjrzeć się jak taka praca wygląda „od kuchni”. Triller medyczny to zdecydowanie to co
lubię.
Recenzje poszczególnych książek
wkrótce. Serdecznie zapraszam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




